OSOWIANIN W SEJMIE?
DLACZEGO NIE?
Wywiad z Sylwestrem Prusiem
Z Sylwestrem Prusiem - Wiceprzewodniczącym Rady Miasta Gdańska, kandydatem do Sejmu rozmawia Małgorzata Biernat (osowa,com).
Małgosia Biernat: Podstawowe pytanie - dlaczego chce się Pan dostać do Sejmu? Czy bycie radnym nie wystarczy?
Sylwester Pruś: Są sprawy ważne dla gdańszczan, których na poziomie lokalnym nie da się rozwiązać. Jako samorządowiec spotykam się z nimi codziennie. Dla przykładu - budowa terminalu gazowego w Porcie Północnym jest ekonomicznie bardziej uzasadniona, a jednak wstępna decyzja rządu jest inna. Musimy też dopilnować, aby znalazły się środki na infrastrukturę związaną z Euro 2012. Prawo podatkowe - dziś złe i skomplikowane - leży w kompetencji parlamentu. Warto również zauważyć, że nie traci się wpływu na sprawy lokalne, a można dzięki wygranej zwielokrotnić skuteczność.
W Warszawie aż kipi od afer, politycy są coraz gorzej postrzegani przez społeczeństwo, a samorządowcy, wydaje się, są w lepszej sytuacji. Może lepiej zostać w Gdańsku?
Ja się nigdzie z Osowej nie wybieram. Afery i korupcja tkwią korzeniami w nadmiernej ingerencji władzy w gospodarkę, w pękatych tomach regulacji, w koncesjach, zezwoleniach i arbitralnych decyzjach urzędników. Czy w walce z korupcją może być skuteczna władza publiczna, która sama wydaje blisko połowę dochodu narodowego? Spektakularne akcje nie rozwiążą problemu.
A jaka władza publiczna może być skuteczna w walce z korupcją i ile taka władza powinna wydawać?
Taka władza, która rozpozna przyczyny - o których wspomniałem - tam skieruje swoje ostrze. Doskonale wiemy, że najmądrzej wydaje się własne pieniądze na własne potrzeby. Ekonomista, E. Savas, który pracował w administracji federalnej za R. Regana, dowiódł, że około 40% środków jest marnowanych, jeśli wydaje je władza publiczna. To pokazuje, jak wiele jest do zrobienia.
Załóżmy, że otrzyma Pan mandat poselski. Puśćmy wodze fantazji, spróbujmy przewidzieć, jaki będzie układ sił w parlamencie, jakie koalicje zostaną zawarte? Jakie jest Pańskie osobiste zdanie w tej sprawie?
Jestem zwolennikiem budowania koalicji wokół problemów, które musimy rozwiązać. Uproszczenie prawa podatkowego, prywatyzacja w drodze otwartych przetargów, urynkowienie usług zdrowia, jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW) - to są pola, które winny wyłonić partnerów do rządzenia.
Jednak sytuacja powyborcza zmusi partie do szukania koalicjantów, aby w ogóle mógł powstać rząd. Sondaże nie dają nam złudzeń: nie wygląda na to, aby Pańska partia - Platforma Obywatelska mogła rządzić samodzielnie...
Do dnia zakończenia kampanii jeszcze wiele się zdarzy. Niestety wybory są coraz mniej merytoryczne, a coraz bardziej emocjonalne. Dla dobra Polski, dla dobra nas wszystkich po wyborach warto pamiętać, że wiele celów dla PO i PiS jest wspólnych, różnią nas sposoby i metody ich osiągania. Jest więc pole do rozmów.
A wracając do JOW, nie sądzi Pan, że ordynacja wyborcza: prostsza i jednoznaczna przyczyniłaby się do wyższej frekwencji wyborczej i - jednocześnie - do większego poczucia odpowiedzialności u posłów?
Dokładnie tak i dlatego jest to najważniejszy postulat polityczny mojej kampanii. Nie chcemy już więcej wstydzić się za tych, którzy dostali się do Sejmu dzięki silnemu liderowi, a sami - najdelikatniej mówiąc - niczego nie reprezentują.
Jeżeli znajdzie się Pan w Sejmie, co stanie się z Pańskim mandatem radnego?
Funkcję radnego objęłaby osoba, która w wyborach do Rady uzyskała czwarty wynik
na naszej liście - p. Jerzy Adamski.
A teraz odwróćmy sytuację: jednak nie uzyskał Pan wymaganego poparcia, aby zostać posłem. Co wtedy?
Dwa lata temu w naszym okręgu mandat trafił do osoby, która uzyskała niecałe 3800 głosów, a więc Osowa teoretycznie mogłaby mieć swojego posła. Ja wiem, że w praktyce jest to bardzo trudne, ponieważ rzeczywistego zaufania
i poparcia nie buduje się podczas kampanii.
To nie jest Pana pierwszy start w wybo-rach, ma Pan w tym względzie już pewne doświadczenia. Czego nauczył się Pan, jakie wnioski wyciągnął?
Do ostatniego dnia, do ogłoszenia wyników nikt - tak naprawdę - nie jest pewien sukcesu. Bez pokory i wiary bardzo trudno wytrzymać napięcie.
Jacy jesteśmy my, osowianie?
Osowianie to indywidualiści. Jest to cecha pozytywna i nie do przecenienia, ale czasem potrzebny jest zorganizowany wysiłek i z tym mamy kłopot (są pozytywne wyjątki), a to determinuje naszą skuteczność.
Dlaczego to właśnie Sylwester Pruś miałby zostać "naszym" posłem?
Jeśli traktować poparcie w wyborach jako rzeczywistą miarę mojej służby publicznej, to w ciągu czterech lat poparcie dla mnie w Osowej wzrosło ponad trzykrotnie, a przecież bardzo rzadko to, co robię, jest odpowiednio nagłośnione.
Nie było głośno na przykład - o wygranej walce w sprawie zwiększenia środków i udziału miasta w lokalnych inicjatywach inwestycyjnych.
Na szczęście są tacy, którzy wiedzą o tym i wykorzystują je na budowę infrastruktury w Osowej. Wielu osowian przekonało się już, że w sprawach podobno beznadziejnych, potrafiłem znaleźć dobre rozwiązanie. Oni są moją wielką nadzieją i wsparciem.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!
# Inne wywiady
# Aktualności
# Informacje
# Sport
|