Wywiady
drukarnia
przyczepa
drukarnia2
jesienne
inicjatywy
tanus
 |  start  |  aktualności  |  archiwum  |  galeria  |  inicjatywy  |  opinie  |  oferta  |  cennik  |  historia  |  redakcja  |  kontakt
   
 start
 aktualności
 archiwum
 galeria
 inicjatywy
 opinie, komentarze
 oferta
 cennik
 historia
 redakcja
 kontakt
              wyszukiwarka

 

 


   INSPIRUJE MNIE KAŻDY KOLEJNY PORANEK
          Wywiad z Tadeuszem Hładki

Z Tadeuszem Hładki, mieszkańcem Osowej, autorem powieści fantasy "Władca Nawi" i niedawno wydanej "Laptop Pana" rozmawia Alicja Mateja.

Alicja Mateja - Laptop Pana jest Pana drugą powieścią po Władcy Nawi, której fragmenty drukowaliśmy w naszej gazecie w roku 2006, nawiązującej do Welesa, Boga Nawi, zwanej Kaszubhalą - jaka myśl przyświeca Panu w pisaniu tego cyklu?
Tadeusz Hładki
- Dziękuję za chęć przeprowadzenia wywiadu, aczkolwiek muszę powiedzieć, że nie co dzień udzielam wywiadów. Mówiąc szczerze, ten wywiad jest moim pierwszym doświadczeniem życiowym.
Hm! - Jaka myśl przyświecała mi przy tworzeniu cyklu opowiadań? Chyba taka, że pod koniec mojej wędrówki w czasie, powinienem opowiedzieć moim współziomkom - mieszkańcom Pomorza, że mieszkają na najpiękniejszym skrawku ziemi dawnych Pomorzan, gdzie narodził się kult wspaniałych wodzów plemiennych: Światowita, Rujewita i innych, który przeniósł się na wszystkie ziemie zamieszkałe przez plemiona słowiańskie. Mojego bohatera - Welesa uczyniłem twórcą imperium Kaszubów, a potem ... Bogiem.
Należy przypomnieć, że do dnia dzisiejszego echa dawnych czasów są zaklęte w zwyczajach tego niezwykłego ludu, które z pietyzmem są kultywowane do dnia dzisiejszego. Czysta magia.
Pomyślałem, że mimo trwałego przyjęcia chrześcijaństwa przez Pomorzan w XI wieku n.e., pamięć o dawnych czasach nie powinna zaginąć. Stąd powstał pomysł napisania trylogii - sagi pod nazwą Kaszubhala.

Jakie wątki porusza Pan w Laptopie Pana?
Moim dobrym bohaterem uczyniłem skromnego człowieka, a naprzeciw niego postawiłem złego, ponieważ od zamierzchłych czasów trwa walka między tymi dwoma. Jest dowiedzione, że każdy człowiek czyni zło z upodobania, zaś do czynienia dobrego jest przymuszany. W moim opowiadaniu jest to klasyczna walka, dosolona niesamowitą i sensacyjną fabułą, osadzoną głównie w naszej Osowie. Jak na dobrą książkę przystało - jest seks, miłość i zbrodnia oraz ... skarb Świątyni Jerozolimskiej. Wszystkie wątki spaja prastara opowieść o stworzeniu, której starałem się nadać swoją własną interpretację. Pragnę dodać, że moje opowiadanie jest przeznaczone wyłącznie dla ludzi myślących, którzy analizują, co czytają. Ostrzegam! Nie jest to lektura na dwa wieczory.

W książce stosuje Pan zabieg przemieszczania w czasie i przestrzeni, umieszcza Pan wiele nawiązań kulturowych. Jak wygląda proces przygotowywania się do napisania tak złożonej pozycji?
Całkiem po prostu, trzeba mieć jako taką wiedzę techniczną, historyczną i obyczajową, a potem trochę wyobraźni. Przez całe swoje zawodowe życie starałem się poznać wszystko, co było możliwe do poznania w krajach, w których pracowałem, przebywałem lub które zwiedzałem. A czy mam wyobraźnię? Niech to ocenią czytelnicy.

W książce znajdujemy nawiązania do Kaszub, Gdańska, Osowy, ale także wielu innych miejsc, np. Bazylei, Londynu. Czy miejsca te są Panu szczególnie bliskie?
Moją ojczystą ziemią jest od 50-ciu lat ziemia pomorska, zaś w innych miejscach tylko pracowałem lub przebywałem. Musi Pani przyjąć moją Kaszubhalę jako panegiryk Kaszub, Gdańska i Osowy.

Laptop Pana to powieść fantasy. Czy jest to Pana ulubiony nurt literacki?
Nie uważam, że jest to powieść fantasy. Wszystkie opowieści Welesa, zakotwiczonego w gadzim mózgu Tóny są poparte naukowymi dowodami. Teorie na temat snów zaczerpnąłem z dzieł Platona, Ojców Kościoła Katolickiego - św. Augustyna, św. Benedykta i dzisiejszych filozofów - głównie Kołakowskiego. To, że człowiek wykorzystuje obecnie swój mózg w 20% jest przecież faktem, jak również to, że w przyszłości osiągnie pełną 100% wydolność. Kiedy to nastąpi? Naukowcy są pewni, że już w tym wieku otworzą się dzięki temu przed człowiekiem nowe możliwości poznania kosmosu, podróżowania z niewyobrażalnymi prędkościami za pomocą tachionowych statków kosmicznych, a tym samym i podróży w czasie.
Oczywiście, dzisiaj można potraktować to jako fantazję i niech tak zostanie. Jest to zatem powieść fantasy.
Jeśli chodzi o ulubiony nurt literacki? Lubię historię. Jest to moje hobby, które uczyniło mnie literackim majsterkowiczem.

Jak długo zajęło Panu napisanie Laptopa Pana?
Samo pisanie - około pół roku, lecz prace przygotowawcze - około 60 lat, tj. od wieku dorastania, aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Po osiągnięciu tego wieku stanąłem przed dylematem: czym mam się teraz zająć? Zdecydowałem się napisać pierwsze opowiadanie, a potem kolejne, które z pełnym samozaparciem opublikowała Gazeta "U Nas", za co składam Redakcji serdeczne dzięki. Kolejnym krokiem była powieść "Władca Nawi", potem "Laptop Pana".

Czy do jakiegoś fragmentu powieści ma Pan szczególny sentyment?
Tak! Jestem dumny ze sposobu przeprowadzenia nowatorskiej i odkrywczej eksploracji ery Plejstocenu na Ziemi, co było możliwe dzięki zakotwiczeniu się w gadzim mózgu Tóny przybysza z Plejad - Boga Welesa. Opisana w opowiadaniu możliwość eksploracji Czarnej Dziury w Gwiazdozbiorze Strzelca jest według mnie perfekcyjna z punktu widzenia nauki. Przepełnia mnie próżne zadowolenie z opisu tworzenia naszego Wszechświata przez Wszechmogącego. Dzisiaj, kiedy zająłem się ostatnim opowiadaniem, podnieca mnie ciekawość: czego dokona Budowniczy Światówi Demiurg w jednej osobie - skromny człowiek z Osowy - Tóna?

Co pomaga Panu przy pisaniu, co Pana inspiruje?
Pomaga i inspiruje mnie każdy kolejny poranek, kiedy budzę się i stwierdzam, że moja wędrówka w czasie trwa dalej. Inspiruje mnie pająk, który łazi po suficie. On stanie się w kolejnym opowiadaniu mędrcem z krzemowej planety Arachne, dalej - kotka żony o wdzięcznym imieniu Figa, która ignoruje mnie od dziesięciu lat, drzewa do których można się przytulić i tak naprawdę wszystko, co otacza, krótko mówiąc - inspiruje mnie życie doczesne, a także przeszłe i przyszłe. Nie mogę uwierzyć, że człowiek żyje te marne 100 lat, a potem z niepowetowaną stratą zamienia się w proch? A co z niematerialnym umysłem? To będzie właśnie tematem kolejnej opowieści.

Kto jako pierwszy czyta Pana powieści?
Syn i córka. Syn jest bardziej wnikliwy, czepia się nieomal każdego zdania i przecinka, zaś córka wykazuje wiele taktu i zachęca do pracy. Żona - jak zwykle sceptyczna i nieufna, a mimo to pogodzona z losem, decyduje się przeczytać dopiero po ukazaniu się książki.

Jak zachęciłby Pan czytelników "U Nas" do przeczytania Laptopa Pana?
Jeśli ktoś chce przeżyć przygodę intelektualną, niech sięgnie po to opowiadanie. W innym wypadku - szkoda zawracać sobie głowę. Być może czytelnik z Osowy spotka w nim swego sąsiada. Przecież musiałem na kimś się wzorować.
Mam czytelnika, którego wielce sobie cenię. Ten powiedział mi: - Pana książki czytam już po raz trzeci czy czwarty i za każdym razem odkrywam nowe obszary wiedzy, której nie byłem świadom. Nie wiem, czy on łga jak najęty, czy mówi prawdę? A co Ty mój ewentualny Czytelniku mi powiesz?

Kiedy możemy spodziewać się kolejnej części i jaki będzie nosiła tytuł?
Pragnę moją trylogię pod nazwą Kaszubhala zakończyć jeszcze w tym roku opowiadaniem pt. "Spec Duch".
Będzie to wielce zaskakujące zwieńczenie kaszubskiej sagi. Akcja powieści będzie się toczyć w bardzo dalekiej przyszłości i minionej przeszłości.
Mam nadzieję zaskoczyć ewentualnego czytelnika nie tylko przebiegiem akcji, ale i jej zakończeniem. Więcej nie chcę zdradzić.

Dziękuję bardzo za rozmowę
Dziękuję Pani i Redakcji za rozmowę.

Ewa Kamińska - jest mężatką, ma czworo dzieci i dwoje wnucząt.
Z zawodu psycholog klinicysta. Wieloletnie doświadczenie w pracy medycznej, terapeutycznej oraz na polu aktywności społecznej.
Mieszkanka Gdańska-Osowej.
Od pół roku również Wiceprezydent Gdańska odpowiedzialna za politykę społeczną.

# Inne wywiady
# Aktualności
# Informacje
# Sport

 

 |  start  |  aktualności  |  archiwum  |  galeria  |  inicjatywy  |  oferta  |  cennik  |  redakcja  |  kontakt  | 

 

 

Copyright MER Studio 2006.