Trzeba poznać, spróbować, ...
Wywiad z Magdaleną Chmielecką
Z Magdaleną Chmielecką solistką Chóru Orszulika rozmawia Konrad Hoga.
Konrad Hoga: Magda, ile masz lat?
Magdalena Chmielecka: W grudniu skończę 17.
Śpiewasz głównie arie operowe i pieśni religijne. To nietypowe zainteresowania u nastolatki. Jak to się stało, że zainteresowałaś się tego rodzaju muzyką?
W pierwszej klasie gimnazjum zaczęłam uczęszczać na lekcje śpiewu do obecnej mojej nauczycielki, pani profesor Urszuli Szerszeń-Małeckiej. To ona zaraziła mnie śpiewem klasycznym. Zaczęłam śpiewać stare pieśni polskie, arie operowe i pieśni religijne.
Byłaś solistką na jubileuszu naszego Chóru, pojechałaś z nami na turne do Niemiec. Twoje występy zostały bardzo dobrze odnotowane. Czy w Twojej karierze były także inne koncerty?
Owszem, staram się śpiewać zawsze, gdy nadarzy się okazja, tam, gdzie ktoś zechce mnie posłuchać. 11 listopada 2006 r. wzięłam udział w koncercie Teatru Otwartego, prowadzonego przez pana Dariusza Wójcika, który odbył się w Domu Kultury na Przymorzu. Zaśpiewałam kilka polskich pieśni patriotycznych - u boku profesjonalnych śpiewaków, właśnie wspomnianego pana D.Wójcika i pana Jacka Szymańskiego, solisty Opery Bałtyckiej. Zostałam nagrodzona dużymi brawami,a po koncercie, przyjmując gratulacje od rodziny, znajomych i przyjaciół, usłyszałam wiele komplementów i zapewnień, że mój występ bardzo się im podobał. I to była największa radość: pochwała od słuchaczy. Na fortepianie grał prof. Andrzej Nanowski, którego świetny akompaniament był także istotnym elementem koncertu. Drugi poważny koncert z moim udziałem odbył się w grudniu 2006 r. U boku solistów operowych śpiewałam wtedy arie i kolędy na cele charytatywne.
Co sprawia Ci większą radość: wykonywanie pieśni bardziej popularnych, jak np. "Glory, Glory", czy może klasycznych, trudnych, wymagających dużych umiejętności operowania własnym głosem?
Lubię śpiewać wszystko, ale wykonanie utworów trudniejszych daje większe zadowolenie, zwłaszcza, że zawsze mam lekką tremę, a po dobrym wykonaniu dużą radość, która jest tym większa, im trudniej było coś zaśpiewać.
Byłaś z nami na turne w Niemczech, w Bambergu i innych miastach. Jakie wrażenia wyniosłaś ze wspólnego wyjazdu?
Było super, bardzo mi się podobało. Bogaty program turystyczny wypełniał nam czas pomiędzy próbami i koncertami. Zwiedziliśmy Gniezno, Drezno, Lipsk i Bamberg. Wszędzie było atrakcyjnie. Śpiewaliśmy nie tylko na zorganizowanych wcześniej koncertach, ale również w różnych katedrach i kościołach, które zwiedzaliśmy. Miałam wówczas możliwość śpiewać nie tylko utwory przygotowane wcześniej z Chórem, ale także wiele innych pieśni, które lubię, np. "Ave Maria" Cacciniego, czy Schuberta.
Bardzo miło wspominam wspólnie z chórzystami spędzany czas, zwłaszcza posiłki, które zwykle, a w przypadku kolacji zawsze, kończyły się tym, co lubimy najbardziej, czyli śpiewaniem - wówczas biesiadnym.
Chórzyści - dużo przecież ode mnie starsi - nie dali mi odczuć żadnego dystansu, byliśmy jednym gronem przyjaciół, a wspólne przebywanie i zabawa były bardzo przyjemne.
W związku z tym mam pytanie: czy możesz dać jakiś przekaz dla młodzieży mieszkającej w Gdańsku-Osowej, która stanowi niejako naturalne zaplecze kadrowe dla naszego Chóru?
Może młodzież z Osowej jeszcze nie wie, że warto śpiewać, warto zapisać się do tego Chóru, który dał mi taką szansę. Ale trzeba poznać, spróbować, by wyrobić sobie swoje własne zdanie. Może się okazać, że sprawi im to ogromną frajdę. Moi przyjaciele, znajomi dziwili się, że wybrałam śpiew klasyczny. Przestali, gdy usłyszeli efekty mojej pracy i żmudnych, choć przyjemnych ćwiczeń. Wiedzą też, że śpiewam zwykłe nowoczesne utwory. Wolę jednak klasykę, a kiedyś przecież myślałam, że jest po prostu nudna - i taka nie młodzieżowa. Dopiero, gdy zachęcona bliżej poznałam muzykę klasyczną, poczułam jej magię, wszystko inne stało się mniej ważne... Weszłam do świata cudownych dźwięków i wrażeń, bez których teraz trudno byłoby żyć. Dlatego zachęcam wszystkich, zwłaszcza młodzież, aby spróbowali poznać świat dźwięków innych, niż do tej pory lubiane. Można to zrobić właśnie poprzez kontakt z Chórem, pełnym życzliwych, uśmiechniętych ludzi, z którymi śpiewanie na pewno nie będzie czasem straconym. Warto wstąpić do Chóru, ćwiczyć, a później pokazać znajomym, ile się nauczyło i że to też może być przyjemnie spędzony czas.
Czy możesz zadeklarować, że w przyszłości będziesz dalej z nami współpracować?
Mogę powiedzieć, że zawsze z przyjemnością przyjmę zaproszenie do wspólnej pracy i na pewno znajdę czas na śpiewanie z Chórem - zwłaszcza, że mogłam się przekonać, że wszystko zawsze jest bardzo dobrze zorganizowane i nikt nie traci czasu na darmo.
Dziękuję serdecznie za wywiad i życzę dalszych sukcesów artystycznych.
Dziękuję.
# Inne wywiady
# Aktualności
# Informacje
# Sport
|