drukarnia
przyczepa
reklama
 |  start  |  aktualności  |  archiwum  |  galeria  |  inicjatywy  |  opinie  |  oferta  |  cennik  |  historia  |  redakcja  |  kontakt
   
 start
 aktualności
 archiwum
 galeria
 inicjatywy
 opinie, komentarze
 oferta
 cennik
 historia
 redakcja
 kontakt
              wyszukiwarka
 
U NAS Nr 2 (28) 30 stycznia 1995 r.

O Kaszubach nieco inaczej (3)

Jak to jest faktycznie z tymi Kaszubami i ich językiem? Gwara to czy też język? Gdy zadawano takie pytanie, to wówczas jeden z kpiarzy kaszubskich wywalał do obejrzenia jęzor i pytał co tam widać.
- No język - odpowiadano - język okazały, jęzor jak szuflada.
- W takim razie co to jest gwara? - pytał ktoś z boku.
- Widocznie jakiś pryszcz, czy pypeć...?

No tak, ktoś powie, ale co innego język państwowy, o pewnym statusie, zasięgu terytorialnym, odwiecznej tradycji, a co innego taki mały, młody "języczek". Gdy chodzi o status kaszubszczyzny, staramy się go poprawić. A co do innych zastrzeżeń, odpowiem po kolei. Rzeczywiście języki bywają bardzo różne. Są np. takie, którymi mówi zaledwie kilkadziesiąt osób, a zdarzają się gwary, którymi mówią setki tysięcy. Wystarczy przewertować słowniki językoznawcze, by się o tym przekonać. Tak samo z zasięgiem terytorialnym, są języki używane na maleńkim terytorium, np. jednej wysepce zagubionej na oceanie, a są inne o zasięgu światowym. Zdania na temat tego, co jest samodzielnym językiem są bardzo sprzeczne, nawet wśród uczonych językoznawców., dość popularnym jest wśród nich zdanie, że każdy właściwie człowiek mówi nieco innym językiem. A cóż powiedzieć o poliglotach... albo np. bywa, że na jakimś terytorium są w użyciu trzy lub więcej języki. Takim przykładowym terytorium były do niedawna Kaszuby, gdzie w szkole uczono niemieckiego, w kościele polskiego, a w domu mówiono po kaszubsku. Czwartym językiem używanym na co dzień w niektórych okolicach był tzw. platdojcz, o którym mówili sąsiedzi, niemieccy osiedleńcy. Oczywiście to o czym piszę nie było specyfiką Kaszub. Podobna sytuacja była na wschodzie Polski oraz na Śląsku i tak bywa na wszelkich pograniczach.
Języki bywają bardzo różne i nie wszystko to, co my pojmujemy pod nazwą pasuje do konkretnej rzeczywistości. Są np. języki takie jak chiński, jednorodne tylko na piśmie a różne w wymowie w rozmaitych okolicach Państwa Środka, są języki "mieszane" takie jak, np. albański - stop kilku elementów "bałkańskich". I tu uwaga: właściwie każdy język jest mniej czy więcej "mieszany". Wystarczy wziąć do ręki słownik wyrazów obcych, albo jeszcze lepiej słownik etymologiczny. Tam dopiero widać rzekomą "polskość" wielu wyrazów . ciekawe byłoby, gdyby jakiś władca wydał dekret zakazujący używania wyrazów obcego pochodzenia. A gdyby tak jeszcze zakazać neologizmów i neosemantyzmów (wyrazy utworzone na starych rdzeniach za pomocą np. przyrostków, czy poprzez skojarzenie z innym rdzeniem)? Do języka kaszubskiego, tak samo(choć nieco inaczej...) jak do polskiego wchodziły elementy obce, dając podobne lub całkiem inne efekty końcowe. Kaszubszczyzna wchłaniała je za pośrednictwem niemczyzny czy polszczyzny. Jeden język przyswaja sobie takie, drugi inne słowa obce, zależnie od bieżących potrzeb. A propos: np. po kaszubsku mówimy, że coś nam "feleje" a po polsku: brakuje. Fela (feler) i brak, oba wyrazy są germanizmami. Po polsku mówiąc używamy firan, konewki, szufli itp. Po kaszubsku: gardine, kana, szepla. Oczywiście podobnie w polszczyźnie niektóre wyrazy obcego pochodzenia staramy się zastępować bardziej lub mniej udanymi, własnymi słowami, np. hebel strugiem, czy krawat... zwisem męskim ("ozdobnym" zresztą). W kaszubszczyźnie również mamy do swjecedło zamiast dochta (czyli knota), czy ledło zamiast trichtla (lejka). I tak to leci. Są także wśród języków wpływy fonetyczne, czy składniowe, zdarzają się różne, natrętne albo paskudne mody językowe, np. zwrot "nie ma sprawy", czy wyraz "włanczać", zarazy, które nie omijają żadnego z ludzkich języków na tej ziemi.
Mógłbym jeszcze długo prawić na ten temat. Więc co, może następnym razem? - Ależ nie ma sprawy...
Eugeniusz Gołąbk

Deptak jest, ale...

Jeszcze rok temu teren między szkołą a pawilonami handlowymi był utrapieniem dla wszystkich. Wyboista droga stanowiła duże utrudnienie dla pieszych, kierowców, a przede wszystkim wielkie zagrożenie dla wychodzących ze szkoły uczniów. Obecnie mamy ładny deptak, ciągnący się od ul. Balcerskiego do ulicy Barniewickiej. Duże to udogodnienie dla wszystkich. Łatwiej jest też utrzymać taką drogę w okresie zimowym. Na wiosnę, gdy zazieleni się trawa, będzie naprawdę ładnie.
Niestety zawsze jest jakieś "ale". W tym wypadku odstaje zdecydowanie od całości zakończenie deptaka od strony ul. Balcerskiego. Wybetonowano tu gęsto zwykle niemalowane rury. Rozumiem, że intencją autora było zabezpieczenie przed wjazdem aut na deptak. Można by tu dyskutować nad celowością tego zabezpieczenia. Osobiście znam wiele ciągów pieszych, które nie mają tego typu zapór, a samochodów nie widać. Dyskusyjny może być również dojazd samochodów straży pożarnej w razie przypadku pożaru (odpukać!). Załóżmy jednak, że tak być musi. Czy jednak nie można było rozwiązać tego problemu inaczej? Przecież część zabezpieczenia na terenie trawników stanowić mogły krzewy, zaś na deptaku wystarczyłyby duże donice z kwiatami, które znajdują się w dalszej części ciągu. Jeżeli już rury, to można było wbetonować je jedynie na szerokości deptaka. Piszę "deptaka", gdyż obecnie rury umiejscowiona na terenie chodnika ul. Balcerskiego, co znacznie utrudnia poruszanie się po nim.
Sprawą nie wyjaśnioną do końca pozostaje nadal parking przy supersamie MDA.
Do tego tematu zapewne jeszcze raz powrócimy.
Mirosław Rekowski

Wybieramy "Osowską Firmę Roku"

Już po raz drugi redakcja naszego pisma ogłasza wielki plebiscyt "Osowska Firma Roku". Proponujemy Państwu wspólną zabawę, która w założeniach ma na celu wybór najlepszej firmy na Osowej. Nie precyzujemy określenia "najlepsza". Oczekujemy od Państwa odpowiedzi, z której firmy jesteście Państwo najbardziej zadowoleni. Zapewne dla jednych warunkiem jest szeroki asortyment towarów, czy fachowość świadczonych usług, dla drugich zaś miła obsługa lub niskie ceny.
Określenie "Firma" przyjęliśmy dla wszystkich placówek, z których korzystamy. Mogą to być zatem sklepy, punkty usługowe, zakłady rzemieślnicze, gabinety lekarskie, czy też placówki państwowe, np. poczta, przychodnia, itd. Przypominamy, że rok temu w pierwszym plebiscycie największą liczbę głosów i tytuł "Firmy Roku" zdobył Sklep Kiwi z ul. Kielnieńskiej. Poniżej drukujemy dwa kupony, co umożliwi udział w głosowaniu większej ilości czytelników.
Wypełnione kupony prosimy wrzucać do skrzynek konkursowych umieszczonych w następujących punktach Osowy:
1. Supersam MDA (Delikatesy Wiedeńskie)
2. Sklep spożywczy - ul. Kielnieńska 169 obok hali sportowej w Dolnej Osowie
3. Sklep Gabix - ul. Kielnieńska
4. Sklep Gabix - ul. Nowy Świat
5. Sklep Mariol - u. Barniewicka
6. Delikatesy Ama - ul. Sołdka
7. Sklep spożywczy - ul. Feniksa
8. Sklep Maks - ul. Załuskiego

Termin składania kuponów - 20 luty 1995 r. Zwycięska firma otrzyma honorowy tytuł "Osowska Firma Roku 1994"
Uwaga!
Wśród osób, które wypełnią i umieszczą kupony w skrzynkach konkursowych, rozlosujemy 5 nagród - niespodzianek.
Zatem zapraszamy do udziału w plebiscycie.

Czy warto się ubezpieczać?

Z doradcą finansowo-ubezpieczeniowym Piotrem T. Kozickim rozmawia Mirosław Rekowski

MR: Ponownie wracamy do rozmów o ubezpieczeniach. Jako pierwsze nasuwa się pytanie: Po co to robić? Czy taka forma ochrony jest nam w ogóle potrzebna?
PK: Dużo pytań na raz, toteż i ja odpowiem pytaniem: Czy znasz choć jednego człowieka. Który nie posiada żadnego ubezpieczenia na życie, choćby w systemie "skarpetowym"?
MR: Raczej nie. Ci, których znam stosują różne formy zabezpieczenia - najczęściej w PZU.
PK: Co twoim zdaniem należy ubezpieczyć w pierwszym rzędzie?
MR: Życie i majątek.
PK: Słuszny wybór i słuszna kolejność! Której z tych dwóch rzeczy nie jesteśmy w stanie odnowić, jeśli zostanie zniszczona całkowicie lub w części?
MR: Oczywiście życia.
PK: I znowu masz rację! Jeśli bowiem Twoje zdrowie jest w porządku, to majątek możesz odtworzyć. Gorsza sprawa, jeśli ulegniesz wypadkowi, a więc prawdopodobnie i kalectwu), który nie pozwala na intensywną pracę. Szansa na powrót do świetności upada. Chyba, że posiadasz zabezpieczenie w postaci polisy. Kapitał otrzymany z tytułu ochrony życia, możesz uruchomić, a utracony potencjał finansowy możesz odzyskać będąc nawet nie w pełni sprawnym człowiekiem.
MR: Czy można uzyskać jakiekolwiek świadczenie w przypadku, gdy zdrowie zostanie nadszarpnięte tylko w części?
PK: Każde z promowanych przez Perfekt towarzystwo posiada propozycje rozszerzania zakresu ochrony życia o tak zwane opcje. Należą tu NW (nieszczęśliwy wypadek), NP. (niezdolność do pracy, czyli kalectwo), US (ubezpieczenie składki), ŚD (śmierć dziecka).
MR: Dla przykładu załóżmy, że ubezpieczony w wyniku wypadku traci dłoń, a polisa posiada opcję NP.? Czy wypłacone będzie odszkodowanie?
PK: W takim przypadku nie, bo nie jest to trwałe kalectwo powodujące niezdolność do wykonywania jakiejkolwiek pracy, a tylko takiego przypadku to rozszerzenie dotyczy. Ale jeśli wzbogaci swoje ubezpieczenie o opcję NW, wtedy pieniądze otrzymam w ilości odpowiadającej procentowej utracie zdrowia (w odniesieniu do wysokości sumy określonej polisą jako suma ubezpieczenia).
MR: Czy uzyskanie takiego szerokiego zabezpieczenia nie jest aby zbyt drogim przedsięwzięciem?
PK: Absolutnie nie. Trzeba pamiętać, że niektóre towarzystwa przyjmują składki w systemie rat miesięcznych (np. CU, a niedługa także PZU - Życie), a najniższe kwoty wynoszą od 150 do 200 tys starych złotych. Ponadto przy ubezpieczeniu kapitałowym mamy do czynienia z lokatą swoich pieniędzy; tzn. one pozostają na naszym koncie i można je później wycofać w całości lub w formie ratalnej (uzupełniająca emerytura). Mając wystarczająco duże zabezpieczenie śmiało możemy pominąć wydatki ponoszone na "proroctwa" i horoskopy (lub też własne małe wojsko).
MR: Wspomniałeś o wystarczająco dużym ubezpieczeniu. Jak duże ono powinno być?
PK: Wysokość świadczenia, jakie chcemy uzyskać, ograniczona jest w większości tylko rozmiarem składki, jaką lokujemy i wiekiem osoby ubezpieczanej. O tym, jak wysoko trzeba się ubezpieczyć i dlaczego, porozmawiamy następnym razem.

Dlaczego zamknięto ulicę Syriusza?

Od ponad miesiąca zamknięta dla ruchu kołowego jest jedna z ważniejszych ulic osiedla "wojskowego", a mianowicie ul. Syriusza. Ponieważ w okresie tym nie zaobserwowaliśmy tu jakichkolwiek prac, poprosiliśmy o informację zastępcę dyrektora ds. technicznych SM im. Obrońców Wybrzeża, Pana Jacka Wyderkę.
W okresie przedświątecznym pod ulicą Syriusza wystąpiła awaria sieci wodociągowej, w wyniku której nastąpiło podmycie ulicy. Sytuacja taka stwarza duże zagrożenie dla ruchu pieszego, a przede wszystkim kołowego. Dlatego też zdecydowaliśmy się na zamknięcie ulicy. Z uwagi na utrzymującą się zimową aurę, usunięcie awarii do chwili obecnej było niemożliwe. Prace związane z zamuleniem można prowadzić jedynie w odpowiednich warunkach. Dlatego też ulica pozostanie zamknięta jeszcze przez jakiś czas.
Do chwili usunięcia awarii obowiązuje zatem objazd ulicą Bereniki lub Wegi i Kasjopei.

Nie tak!

W tej rubryce piszemy o sprawach, które Państwa bulwersują. Oczywiście w wielu przypadkach przekraczają one zakres naszych możliwości. Może jednak wśród czytających znajdą się tacy, którzy zareagują pozytywnie.

Piszę kilka słów na temat, który powraca co roku i powoduje moje zdenerwowanie.
W okresie zimowym spotykam się z bardzo dziwnym zachowaniem wielu mieszkańców naszego osiedla. W sposób niezrozumiały dla mnie odśnieżają oni teren własnej posesji, głównie wjazdy do garażu i chodnik. Dlaczego dziwnie? Ano dlatego, że leżący tam śnieg wrzucają na jezdnię przebiegającą obok. Jako przykład mogę podać kilku mieszkańców ul. Sołdka. Droga ta, dzięki znanym powszechnie zakrętom, jest i tak bardzo niebezpieczna. Na dodatek wyrzucany śnieg, ubity później przez samochody, tworzy wspaniałe muldy, które podwyższają atrakcyjność tej arterii. Oczywiście ulica ta nie jest odosobniona w tego typu urozmaiceniach. Drugim, równie dziwnym, często stosowanym rozwiązaniem jest mycie zimą samochodu na ulicy lub własnym podjeździe do garażu. Można to zrozumieć, gdy ukształtowanie powierzchni nie powoduje wylania się wody na jezdnię. Jeżeli natomiast marznąca woda tworzy lodowisko na chodniku, a często na ulicy...
Te kilka słów kieruję do zainteresowanych, z nadzieją, że może oprócz posiadania zachodnich samochodów (w bardzo wielu przypadkach) stosować będą wzorce kulturowe tych państw.
Krzysztof C.
(adres znany redakcji)

Jeżeli masz pytanie

W najbliższym numerze, w cyklu "Nasze rozmowy", przeprowadzimy wywiad z Michałem Górskim - radnym Miasta Gdańska. Zapraszamy do współudziału w rozmowie poprzez zgłaszanie pytań do naszych gości.
Oczekujemy na państwa telefony lub listy.
Jednocześnie informujemy, że mogą państwo również wskazać osobę, z którą należy przeprowadzić wywiad.
Niestety proponowana przez Państwa Pani kierowniczka poczty odmówiła udziału w naszym cyklu. Jak nas poinformowano, propozycja wywiadu nie uzyskała akceptacji władz zwierzchnich i jedynie one mogą go udzielić.

Jak grała Orkiestra Owsiaka?

W dniu 8 stycznia już po raz trzeci przeprowadzono akcję "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy". Na terenie całej Polski i poza kwestowano, urządzano różne imprezy z myślą o pomocy chorym dzieciom. Również na naszym osiedlu zbierano pieniądze na ten cel. Akcję przeprowadzili: młodzież szkolna i harcerze, młodzież z klubu Stara Szkoła oraz właściciele i pracownicy sklepu Gabix. Młodzież zebrała łącznie 19 811 500 starych zł., 2 DM i 3.70 $. Zbiórka pieniędzy trwa jeszcze i zakończy się 27 stycznia (po zamknięciu numeru). Natomiast w sklepie Gabix zebrano 7.5 mln starych zł, 2 $ i złoty pierścionek.
(tm)

Opłatek seniorów

Tradycyjnie już w dniu 21 stycznia, Grupa Charytatywna zorganizowała spotkanie opłatkowe dla osób starszych i samotnych. Na spotkanie tym razem przybyła stosunkowo nieliczna grupa naszych seniorów. Należy to tłumaczyć przede wszystkim bardzo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi w tym dniu. Powodem zapewne było również to, że impreza zbiegła się z Dniem Babci. Przy bogato zastawionym stole spędzili oni kilka godzin. Wspólny opłatek, długie rozmowy to już tradycja tych spotkań. Ta szczególna uroczystość odbyła się dzięki zaangażowaniu Grupy Charytatywnej, władz i personelu szkoły oraz księży z naszej parafii. Nie można pominąć również sponsorów, głównie właścicieli sklepów.
Życzymy wszystkim, tak uczestnikom, jak i organizatorom, aby w przyszłym roku spotkali się w takim samym gronie, a może i większym.
MR

Podziękowanie

Grupa Charytatywna składa serdeczne podziękowania wszystkim tym, którzy pomogli w zorganizowaniu spotkanie opłatkowego dla osób starszych. Szczególnie dziękujemy: kierownictwu i pracownikom szkoły, księżom z naszej parafii, młodzieży szkolnej oraz sponsorom. Wśród sponsorów wymienić należy właścicieli sklepów: Mariol, Kiwi, U Darii, Gela, Delikatesy Ama, Marcin oraz p. Drewę i p. Rydel. Liczymy na Państwa pomoc w przyszłości.

Jeżeli możesz pomóc...

Grupa Charytatywna apeluje do wszystkich, którzy mogliby pomóc i przekazać osobom potrzebującym następujące rzeczy: łóżeczko dziecięce, sprawną pralkę.
Za okazaną pomoc z góry dziękujemy.
Anna Balk

 

 |  start  |  aktualności  |  archiwum  |  galeria  |  inicjatywy  |  oferta  |  cennik  |  redakcja  |  kontakt  | 

 

 

Copyright MER Studio 2006.