GRATULUJEMY OSOWSKIEMU STULATKOWI
W piątek, 12 września br. pan Wiktor Sztarowski, wieloletni mieszkaniec Osowej, obchodził 100. rocznicę urodzin.
Jubilat otrzymał list gratulacyjny od Prezydenta Miasta Gdańska, Pawła Adamowicza. Oprócz rodziny pana Wiktora odwiedziły też przedstawicielki osowskiego Ośrodka Zdrowia.
Solenizantowi gratulujemy i życzymy wielu słonecznych dni w zdrowiu i pogodzie ducha.
Redakcja

ZWIĘKSZAMY NAKŁAD
W związku z uwagami czytelników gazety U Nas, że nasz dwutygodnik nie dociera do nowo powstających mieszkań w Osowej, od obecnego numeru nakład gazety zostaje zwiększony do 4800 egzemplarzy. Tak więc mamy nadzieję, iż nasza gazeta będzie do-stępna dla wszystkich mieszkańców naszej dzielnicy.
Redakcja

DZIEŃ OTWARTY W PORADNI
50-lecie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 w Gdańsku
W związku z 50-leciem istnienia Poradni zapraszamy na Dzień Otwarty, który będzie można skorzystać z porad psychologów, pedagogów i logopedów.
Oferujemy pomoc dla dzieci, młodzieży i rodziców oraz wsparcie w rozwiązywaniu problemów szkolnych, wychowawczych i rodzinnych.
Osowskie szkoły: SP nr 81 i Gimnazjum nr 33 oraz przedszkola należą do rejonu działalności Poradni.
Czekamy na Państwa.
Nasz adres: Gdańsk-Wrzeszcz, ul. Obywatelska 1, tel. 058 341-87-58

WIADOMOŚCI Z SP NR 81
Początek roku szkolnego 2008/2009
Rok szkolny zaczął się pracowicie. Uczniowie przyszli wypoczęci i chętni do zdobywania wiedzy.
Do szkoły obecnie uczęszcza 1009 uczniów, którzy uczą się w 46 oddziałach od 0 do VI. Uczniami zajmuje się 92 nauczycieli.
Nasze dzieci oprócz zgłębiania wiedzy mogą korzystać z różnych kół zainteresowań w klasach 0 - III jest ich 16, a dzieci w klasach IV - VI mają ich do wyboru 12. W szkole działa m.in. koło teatralne, regionalne, dziennikarskie, matematyczne, LOP, chór, koło plastyczne i różnego rodzaju zajęcia sportowe.
Szkoła w tym roku przywitała uczniów odnowiona. Wyremontowano m. in. posadzkę w jednej z sal i stołówkę - pyszne obiadki, które podają panie z kuchni teraz będą jeszcze smaczniejsze, bo zjedzone w kolorowej, czystej stołówce. Odnowiona została również świetlica szkolna, w której przebywa bardzo dużo dzieci, zarówno przed, jak i po lekcjach. Również zadbano o odnowienie naszej wizytówki szkolnej, czyli sekretariatu. Sala gimnastyczna również zostanie wyremontowana, wraz z węzłami sanitarnymi.
W tym roku życzymy naszym uczniom jak najlepszych osiągnięć edukacyjnych i sportowych, radości w sercu, uśmiechu, samodzielności, tolerancji i bezpiecznego zachowania.
UWAGA!!!
Nauczyciele bibliotekarze SP 81 ogłaszają Konkurs Środowiskowy
"Mój dzień w Szkole Podstawowej nr 81"
Konkurs przeznaczony jest dla obecnych uczniów naszej szkoły i jej absolwentów.
Regulamin konkursu:
1.Prace muszą być napisane samodzielnie na komputerze (można napisać w bibliotece, jeśli ktoś ma trudności z dostępem do komputera).
2.Tytuł ma być napisany czcionką rozmiar 16.
3.Tekst ma być napisany czcionką rozmiar 14, maksymalnie 25 wersów (linijek).
4. Każda praca ma być podpisana (imię i nazwisko) - obecni uczniowie szkoły mają napisać klasę, do której uczęszczają, absolwenci powinni podać rok ukończenia szkoły, jeśli pamiętają.
5. Termin składania prac do 28 listopada br. (piątek) do biblioteki .
6. Prace będą oceniane w dwóch kategoriach:
- obecni uczniowie naszej szkoły,
- absolwenci.
Prace, które będą miały powyżej 25 wersów nie będą oceniane przez komisję.
Można prace przesłać drogą pocztową na adres szkoły z dopiskiem "konkurs - biblioteka". O przyjęciu decyduje data stempla pocztowego.
Patronat nad konkursem objęła Rada Osiedla Osowa.
Adres szkoły:
Szkoła Podstawowa nr 81
ul. Prof. Michała Siedleckiego 14
80- 299 Gdańsk
Tel. (058) 552 - 70 - 31 prosić bibliotekę (wew. 32)
Organizatorzy:
B. Ślusarczyk, H. Młodkowska, J. Weiss.

WYBIERAMY OSOWIANINA ROKU
Zgłaszaj kandydaturę do corocznego plebiscytu
Jak co roku ogłaszamy konkurs na OSOWIANINA ROKU, którego celem jest uhonorowanie osób zasłużonych dla naszej dzielnicy i jej mieszkańców w dziedzinie gospodarki, oświaty, kultury, sportu, służby zdrowia i pomocy społecznej.
W celu przedstawienia kandydata prosimy o przesłanie na adres redakcji (Osowa ul. Kasjopei 103 lub e-mail: unas@osowa.info) wniosku zawierającego następujące punkty:
A/ Wnioskodawca:
1) Imię i nazwisko zgłaszającego,
2) (Nazwa instytucji),
3) Adres.
B/ Zgłaszany kandydat:
1) Imię i nazwisko kandydata,
2) Dane kandydata,
3) Uzasadnienie.
C/ Podpis zgłaszającego
Wybór następuje w trzech etapach.
W pierwszym mieszkańcy typują kandydatów do nadania godła, w drugiej poinformujemy o osobach typowanych, oczekując na ewentualne uwagi, zaś w trzeciej kapituła wybierze laureata.
Do grona członków kapituły zaprosimy osoby reprezentujące znaczące osowskie organizacje, placówki, komórki samorządowe, itp. Uroczyste ogłoszenie wyników konkursu nastąpi w grudniu.
Serdecznie zapraszamy do udziału w konkursie na Osowianina Roku!
Kapituła godła
"Osowa - moja mała ojczyzna"

CO DALEJ Z PARKINGIEM?
Problem z miejscami do parkowania przy ul. Wodnika
W poprzednim numerze gazety U Nas opublikowaliśmy artykuł dotyczący problemu z parkowaniem samochodów przez mieszkańców bloku przy ulicy Wodnika.
Jak informuje naszą redakcję mieszkaniec, Jacek Czerniawski, ani spółdzielnia, ani mieszkańcy nie zostali poinformowani o zamiarze postawienia słupków, stawianych trzykrotnie, odgradzających część parkingu, zmniejszających i tak już nie największy parking. Początkowo zatoczka mieściła 8 aut, a przy parkowaniu bocznym - 12. Obecnie mieści ona jedynie 6 samochodów. Pomimo pism przesyłanych w imieniu mieszkańców przez Spółdzielnię Mieszkaniową do ZDiZ, Wydziału Urbanistyki i Referatu Obrotu Nieruchomościami, sytuacja nie uległa zmianie.
Poniżej przedstawiamy wypowiedź Radnej Miasta Gdańska, Małgorzaty Chmiel, która zainteresowała się problemem osowian, a także czytelnika, J. Krajewskiego na temat ww. parkingu.
Zmiana planów zagospodarowania docelowym rozwiązaniem
Szanowni Państwo,
Otrzymałam kilka listów od mieszkańców budynku przy ul. Wodnika 6,8,10 i Spółdzielni Mieszkaniowej w sprawie organizacji miejsc parkingowych przy tej ulicy. Tak, jak każdym Państwa sygnałem, tak i tą sprawą się zajęłam. Rozeznałam problem i spróbowałam pomóc. Przekazuję, co ustaliłam.
Rzeczywiście realizacja ul. Wodnika spowodowała zmniejszenie ilości miejsc parkingowych dla tego budynku. Rozumiem rozgoryczenie, bo mieszkańcy powinni mieć możliwość zaparkowania choć jednego samochodu dla jednej rodziny. Tym bardziej irytuje zablokowanie dwóch z tych miejsc słupkami. Pomijając fakt, że nie po to się buduje miejsca postojowe, wydaje na to pieniądze, żeby potem je obstawić słupkami blokującymi wjazd. To zwyczajnie śmiesznie wygląda.
Z drugiej strony rozumiem mieszkańców ulicy Cefeusza, którzy wyjeżdżając na ul. Wodnika mają ograniczoną widoczność przez te parkujące samochody. Nie jest też dobrym rozwiązaniem parkowanie tych aut na ul. Komety i Cefeusza, jeśli to utrudnia wyjazd mieszkańcom tych ulic.
Część kierowców parkuje samochody na nieczynnym przystanku autobusowym obok, za ul. Komety. Sytuacja ta dodatkowo się pogorszy, gdy ruszy linia autobusowa, co nastąpi niebawem, bo i tam nie będzie można parkować.
Rzeczywiście mają Państwo duży problem. Są to skutki dwóch dokumentów:
1. Miejscowego Planu Układu Komunikacyjnego Dzielnicy Osowa, uchwalonego w 2001 roku (który decydował o szerokości pasa drogowego ul. Wodnika, czyli o jego liniach rozgraniczających). Nikt nie zgłaszał uwag do tego planu w zakresie tego odcinka drogi.
2. Projekt Budowlany ul. Wodnika - był on bardzo długo, bo prawie 6 lat, "przeprojektowywany" - właśnie ze względu chęć uwzględniania rożnych Państwa uwag. Kilka razy sama organizowałam spotkania z mieszkańcami, żebyście Państwo mogli się zapoznać z projektem drogi. Niewiele osób zainteresowanych przychodziło, a i tu w zakresie tych miejsc parkingowych nie otrzymałam żadnych sygnałów.
Nie jest w żadnym wypadku moim zamiarem zrzucenie odpowiedzialności za taki stan rzeczy na Państwa, bo nie każdy musi się znać na projektach dróg. Chcę tylko wyjaśnić, jak do tego doszło. No i wspólnie znaleźć rozwiązanie.
Rozmawiałam na ten temat w ZDiZ, bo jest to jednostka odpowiedzialna za drogi wewnętrzne, jaką jest ul. Wodnika - odpowiedzialna za jej utrzymanie, oznakowanie i bezpieczeństwo.
Ustaliliśmy, że ZDiZ rozezna możliwość postawienia lustra naprzeciw wjazdu ul. Cefeusza.
Piszę "rozważy", ponieważ takie lustro ma chyba zbyt krótki zasięg widoczności, żeby było bezpieczne. Ale otrzymałam przyrzeczenie, że zorientują się, czy są tacy producenci luster, którzy mogliby dać certyfikat wystarczającej długości zasięgu. W ciągu najbliższych dni mam otrzymać odpowiedź w tej sprawie.
Lustro to jedno, ale też jednocześnie ma być zmniejszona ilość słupków i ograniczona tylko do jednego miejsca postojowego.
Tyle udało mi się załatwić, ale zdaję sobie sprawę, że jest to tylko rozwiązanie doraźne.
Najlepiej byłoby, gdybyście Państwo mogli parkować samochody pod swoim domem, prostopadle do jezdni Wodnika, bo wtedy byłoby tych miejsc dużo więcej.
Ale żeby tak zrobić, potrzeba wykonać aneks do projektu, co nie jest większym pro-blemem. Problemem jest to, że każdy projekt drogi musi być bezwzględnie zgodny z planem zagospodarowania, czyli mieścić się w liniach rozgraniczających drogi narysowanych w tym planie.
Powinni więc Państwo, a najlepiej żeby zrobiła to w Państwa imieniu Spółdzielnia Mieszkaniowa, złożyć w Urzędzie Miejskim (może być w Biurze Rozwoju Miasta) wniosek o zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego układu komunikacyjnego Osowy.
Będę się starała, żeby wniosek ten otrzymał akceptację i żeby ta zmiana została jak najszybciej wprowadzona. Oczywiście zgodnie z prawem będzie to trochę trwało, ale wydaje mi się że to jedyne docelowe i porządne rozwiązanie Państwa problemu.
Oczywiście pomogę we wszystkim, w razie potrzeby również w formułowaniu tego wniosku. Chyba, że mają Państwo jakiś inny, może lepszy pomysł rozwiązania sprawy - to proszę napisać i mi podpowiedzieć.
Z poważaniem,
Małgorzata Chmiel, radna
m.chmiel@gdansk.gda.pl
Bezmyślność i głupota - nie tylko urzędników
Przeczytałem już trzy artykuły na temat parkingu na ul Wodnika i skrzyżowania ul Cefeusza w Osowej.
2 w Dz. B. i 1 w gazecie osiedlowej U NAS.
Po pierwsze to nie parking tylko zatoczka do parkowania, ale postawić na niej słupki, to już wielka głupota . /mogło jej nie być, tylko ścieżka rowerowa/. Pewnie nie było by sprawy.
Po drugie ul Cefeusz jest ulicą ślepą o małej ilości mieszkańców, a tak widocznego skrzyżowania na tak mało ruchliwej ulicy życzę wszystkim mieszkańcom Osowy.
Czy nie lepiej pomyśleć o budowie dalszej budującej się ul Wodnika.
Żeby nie było potem awantur typowych dla zażartych ,nie ustępliwych sąsiadów.
np. Czy studzienki będą równe z asfaltem? Czy takie jak na zbudowanej już części ulicy ?
Cała sprawa jest rozdmuchana typowa dla Polaków i nie warto się nią zajmować.
J Krajewski
Osowa

CHAOS DROGOWY W OSOWIE
Listy do redakcji
Drogę należy zepsuć, by była bezpieczna,
Czyli każdy sobie rzepkę skrobie.
7,2 - słownie siedem i dwie dziesiąte - sekundy zyskuje kierowca, na odcinku 150 metrów jadąc uliczkami osiedla z prędkością 50, często więcej kilometrów na godzinę, zamiast z bezpieczną moim zdaniem prędkością 30 km/h. Tę "korzyść" w postaci 7,2 sekundy, odniosłem dlatego do 150 metrów drogi, gdyż z uwagi na krótkie paruset metrowe uliczki, konieczność przyśpieszania i zwalniania przed skrzyżowaniami, faktycznie przekraczanie prędkości dotyczy takich właśnie odcinków (poza pewnymi wyjątkami).
Tutaj spostrzeżenie natury ogólnej. Osowa jest osiedlem, większości zabudowanym domami jednorodzinnymi - wolno stojącymi i szeregowcami. Stąd też, funkcja mieszkalna, a nie komunikacyjno tranzytowa, przeważa dla większości osiedla. Pieszy, praktycznie w każdym miejscu, może wejść na jezdnię. Wyjątkami, uzasadnionymi zresztą choćby historycznie, jest ulica Kielnieńska, a współcześnie obwodnica. Oznacza to, że konieczny ruch samochodowy wewnątrz osiedla, z oznakowaniami ulic będących jego funkcją, winien uwzględniać, przede wszystkim bezpieczeństwo w ruchu pieszym mieszkańców.
Oznakowanie tutaj ulic winno być funkcją identycznych standardów bezpieczeństwa, dla ulic o jednakowych, lub zbliżonych warunkach i identycznej, lub zbliżonej zabudowie.
A jak jest? Jest chaos, sytuacja jest już miejscami groźna i będzie się pogarszać. Będą tragiczne kolizje, to tylko kwestia czasu. To nie tylko wynik rosnącej ilości samochodów. To przede wszystkim:
- po pierwsze absolutny bałagan w oznakowaniu ulic
- po drugie niczym nie uzasadnione "wyróżnianie" ulic tak stopniem ograniczania prędkości jak i zupełną dowolnością ustawiania poprzecznych progów zwalniających
- po trzecie brak dostatecznej kontroli prędkości pojazdów na terenie osiedla.
W tym stanie rzeczy, nie dziwię się dramatycznym protestom, rozdzierającym krzykom o pomoc i sprawiedliwość wyrażanych w listach przez mieszkańców. Dowodem tego są częste publikacje w gazetce "U nas". Przejdźmy do opisu wyżej postawionych zarzutów generalnych.
Ad.1 Bałagan w oznakowaniu ulic
- na ulicy Zeusa, jadąc od przychodni w kierunku kościoła, ograniczono prędkość do 30 km/h. Na tej samej ulicy, ale w przeciwnym kierunku, ograniczeń w prędkości nie ma żadnych. Domyślam się, że fachowcy od ruchu drogowego uznali, że w kierunku kościoła, podążają kierowcy, sparaliżowani grzechami na ciele i duszy i stąd ograniczenie prędkości. W drodze powrotnej na tej samej ulicy, po rozgrzeszeniu, ograniczenia nie ma, więc hulaj dusza, piekła nie ma. Prędkości obserwowane tutaj, to bardzo często 70-90 km/h. Jest kwestią tylko czasu, by wydarzył się tutaj tragiczny w skutkach wypadek. Dodam też, że dodatkowych "atrakcji" mogą dostarczyć w tej sytuacji, zaparkowane pod przychodnią, wystające na pas jezdni samochody.
- na ulicy Niedziałkowskiego, od skrzyżowania przy siedzibie Policji, w każdym z czterech kierunków, ograniczenia prędkości - każde inne. Największe ograniczenie do 30 km/h, w kierunku ulicy Barniewickiej, chociaż zabudowań tam nie ma, a jezdnia bez zarzutu. W kierunku osiedla zdrowia natomiast ograniczenie prędkości do 40 km/h, za to w kierunku szkoły, ograniczeń żadnych nie ma i kierowcy udowadniają, że te 150 metrów, aż do kiosku z gazetami, pokonają z prędkością 50-60 km/h, aż wyhamują na przejściu dla pieszych, idących do szkoły. A co się stanie, jeśli nie wyhamują i byli jednocześnie tak rozpędzeni?
Ad.2 na ulicach Barniewickiej, Sołdka, Afrodyty, Jednorożca progi zwalniające rozsiano gęsto, co kilkadziesiąt metrów, z ograniczeniem prędkości do 20 km/h. A z jaką prędkością jedzie się między tymi progami? Praktycznie niewiele większą. Ale za to na wspomnianej ulicy Zeusa (w jedną stronę !)i na całej Biwakowej i Balcerskiego w kierunku komisariatu Policji jeździ się 50-70 km/h bo znaków ograniczenia prędkości nie ma, a mieszkańcy nie zadbali tak jak inni, do położenia poprzecznych progów zwalniających. Na marginesie mój komentarz, co do tychże progów zwalniających. Bardzo interesującym tutaj przykładem jest ulica Barniewicka i choćby ulica Sołdka. Z góry uprzedzam mieszkańców tych ulic, że nie jest moim celem wywoływanie antagonizmów, lecz chłodne poparte argumentami rozważenie kwestii. Ulica Barniewicka, została zniszczona w wyniku intensywnego ruchu ciężkich pojazdów, przez lata wożących cement i powinna być po prostu naprawiona. Zamiast naprawy, w następstwie i pod wpływem nieszczęśliwego śmiertelnego wypadku położono przeszkody poziome z klinkieru i ograniczono tam prędkość praktycznie do 20 km/h. takie rozwiązanie zamiast naprawy nawierzchni, uważam za jej celowe popsucie i bez znaczenie jest to, że zrobiono to i robi się w innych miejscach w majestacie prawa drogowego. Zamiast zwykłego ograniczenia prędkości, drogę zepsuto i tyle. Jeśliby sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa była ta właśnie metoda, to czemu nie wykopać jeszcze wgłębień przed tymi garbami dla zwiększenia efektu?
Zapytuję: jak to się naprawia taka drogę jak Barniewicka czy Sołdka w takim stanie? Po co, a jeśli już to jak wylać nową nawierzchnię między tymi garbami. A może powód tych niedorzeczności jest inny: nie mieszkasz przy danej ulicy, gdzie są te przeszkody, to wybierz inną drogę, gdzie tego rodzaju przeszkody nie istnieją. Czy kładąc te progi (jakże to teraz modne), być może w bezsilności na brak kontroli policji, zdaję sobie z tego sprawę, pomyślano o tym, ile więcej pyłu azbestowego z hamulców i zwiększonej emisji spalin, fundujemy sobie bezpośrednio przed naszymi oknami. Samochody bowiem, muszą dodatkowo hamować i przyśpieszać przed i po pokonaniu tych progów. Czy nie lepiej wybrać płynną jazdę, z prędkością np. 30 km/h, przez całą do pokonania drogę? Wreszcie jedno prawidłowe oznakowanie. Przy wjeździe z ulicy Kielnieńskiej w ulicę Sołdka stoi znak biało niebieski z ograniczeniem prędkości do 30 km/h, obowiązujący na całym terenie zamieszkałym. Znak ten nigdzie nie został anulowany. Marna to pociecha, ginie on bowiem, w całym tym chaosie oznakowania ruchu drogowego na terenie osiedla.
Stawiam następujący wniosek do władz miasta Gdańska i jednocześnie do Rady Osiedla, wychodząc z założenia, że dobre prawo na drogach, to logiczne oznakowania dla użytkowników dróg. Winno ono uwzględniać równomierne, sprawiedliwe ograniczenia i nakazy, co do zachowań kierowców i pieszych, na ulicach o zbliżonym, a właściwie identycznym charakterze zabudowy. Ograniczenia te, nie powinny w prosty sposób przerzucać ruchu z jednej ulicy na drugą ulicę. Wniosek ten brzmi
1) ustalić jednolite ograniczenie prędkości, na drogach wewnętrznych osiedla, do maksymalnie 30 km/h. Obecne zróżnicowanie prędkości, bez żadnego uzasadnienia wacha się od 20 do 50 km/h.
2) uzyskać od Policji zapewnienie, że przynajmniej dwa razy w miesiącu, w różnych dniach tygodnia, o zmiennych porach dnia, co najmniej na 30 min, Policja zapewni, kontrolę zachowań użytkowników dróg na terenie osiedla w Osowie.
Czas bowiem zacząć od uporządkowania generaliów, a nie prowadzić ulicznych przepychanek, według zasady, wygrywa ten, kto ma większe wpływy i siłę przebicia.

Areszt Planetobusu
Listy do redakcji
Przystanek Planetobusu znajdujący się przy ul Jednorożca nie jest najszczęśliwiej usytuowany (zasłania bramę wjazdową na prywatną posesję), ale jest to przystanek jedynie tymczasowy i niedługo (mam nadzieję, że remont ul. Wodnika skończy się wreszcie) zostanie zlikwidowany.
Gdy w dniu 04.09.2008 o godz. 11 pasażerowie na tymże przystanku wsiadali i kupowali bilety, z bramy posesji wyjechał samochód (no, powinnam napisać - samochodzik). Kierowca widać bardzo się spieszył, bo gdy nie mógł wyjechać na ulicę (wyjazd zasłaniał autobus) zaczął gniewnie trąbić, aby natychmiast zjechać mu z drogi.
Podróżni wsiadali, kierowca sprzedawał bilety, a ponieważ niektórzy kupowali bilety miesięczne, przedłużyło to postój. Kierowca samochodziku nie wytrzymał, wysiadł i zaczął pokrzykiwać.
Niestety ludzie uparcie kupowali bilety. Trwało to około 3 min. Młody człowiek wsiadł z powrotem do samochodu, wykręcił zgrabnie na chodniku, zjechał na ulicę i ... nagle przestało mu się spieszyć. Stanął naprzeciw Planetobusu, blokując mu drogę.
Tym razem wysiadł kierowca autobusu, próbując wytłumaczyć, że musi jechać, ludzie czekają. Kierowca samochodziku był nieubłagany.
Wysiadłam więc i ja, robiąc zdjęcia aby utrwalić mieszkańca Osowej, który tak radykalnie opóźnił naszą jazdę. W czasie robienia zdjęć kierowca zdecydował się jednak uwolnić zaaresztowany przez siebie autobus i wreszcie odjechał. Mogliśmy ruszyć.
Załączam wykonane przez siebie zdjęcia, mając nadzieję, że ostudzi to nerwowego kierowcę samochodzika.

OPOWIEŚCI TÓNY II cz. 2
Fragment powieści "Laptop Pana" Tadeusza Hładki
Lato 1250 r. p.n.e.,
Izraelici u podnóża góry Synaj
Około 600 000 mężów, kobiet i dzieci koczowało wraz z Mojżeszem u podnóża góry Synaj. Tam Pan przemówił do Mojżesza: Świat został stworzony przez wzgląd na Izrael, a potwierdzeniem jest ustanowienie Tory na Ziemi.
Następnie swym świetlistym palcem wypisał w kamieniu dziesięć przykazań i dał je swojemu słudze. Przekazał również 72 pouczenia, które Mojżesz po zejściu z góry Synaj spisał w Księdze, nazwanej przez potomnych Księgą Blasku, czyli Księgą Zohar. Podczas swej rozmowy z Panem Mojżesz otrzymał jeszcze coś bardzo cennego: pektorał napierśnik do zasięgania wyroczni z wyrytymi słowami:Urim i Tummim.
- Po po, po co da-da-dajesz mi, Panie, ten niezwykły napierśnik? - jąkając się, zapytał Mojżesz.
Rzekł Pan: - Twój brat, kapłan Aaron, syn Lewiego, będzie nosił imiona synów izraelskich wyryte na napierśniku do zasięgania wyroczni na swoim sercu, a kiedy będzie chciał poznać moją wolę, ta zostanie mu objawiona w Dniu Pojednania. W tym dniu Aaron może zbliżyć się w białych lnianych szatach kapłana przed ołtarz, jaki zbudujesz ku mojej czci. Przedtem jednak najstarszy każdego z dwunastu rodów, synów Jakuba, ma przyłożyć palec wskazujący do kamienia oznaczonego jego imieniem. Po dokonaniu tego i wypisaniu prośby na zwierciadle "Tummim", na zwierciadle "Urim" ukaże się moja odpowiedź.
Brak pieczęci na którymś z kamieni uniemożliwi kontakt ze mną.
722 r. p.n.e., Har Megido
Prorok Ozeasz ogłasza ludowi decyzję Pana, odczytaną na napierśniku Urim i Tummim: Oto wybieram was, Izraelitów, spośród ludów, pozbieram ze wszystkich stron świata, i poprowadzę do ich kraju. I uczynię was jednym ludem w kraju, na górach Izraela. Aby to się stało, najpierw rozpraszam Was pomiędzy wszystkie narody od krańca do krańca ziemi.
I nastał, zgodnie z przepowiednią Pana, po bitwie pod Har Megido, Armageddon. Asyryjczycy wygnali lud Izraela.
Dwa plemiona Beniamina i Judy pozostały na południu, a pozostałe dziesięć plemion, wywodzących się od synów Jakuba, ruszyło w dalszą wędrówkę, za budzącą grozę rzekę Sambation. Mówiło się, że rzeka toczyła w dni powszednie wartkie wody i kamienie jak domy, a w szabas zatrzymywała swój bieg, przez co Żydzi nie mogli wrócić do swego kraju, jako że w dzień święty nie wolno im było podróżować. Zatem konieczność zmusiła ich do dalszej wędrówki.
Jedno z plemion udało się do Persji, drugie do Indii, trzecie do Etiopii, a kolejne do miast Medów. Inne przez Himalaje i przepastne doliny Afganistanu wstąpiły w stepy ałtajskie; plemię Zabulona udało się do dalekiej Japonii, inne poszło dalej na północ i zmieszało się z Germanami. Jeszcze inne ruszyło do Afryki, do złotodajnego Ofirmu, skąd czerpano garściami złoto i diamenty.
Plemię wywodzące się od Neftalego utworzyło jeden naród z Hunami, a plemię pochodzące od Efraima połączyło się z Brytami.
Plemię wywodzące się od Rubena, najbardziej niesforne i nieposłuszne Panu, połączyło się ze Scytami, zwanymi później Słowianami. Tym samym krew Rubena zmieszała się z krwią Słowian.
SPISEK
Nad brzegiem Alstersee w Hamburgu ciągnie się willowa dzielnica, zamieszkana przez licznych milionerów posiadaczy linii żeglugowych, stoczni, nadbrzeży portowych oraz dziesiątek najważniejszych dla miasta firm spedycyjnych i przemysłowych. Jedną z takich willi, otoczoną niewielkim parkiem, zajmował niejaki baron dr Reinhard von Schrott, właściciel firmy Autobahn Crossing AG i współudziałowiec kilku przedsiębiorstw armatorskich. Właściwie powinno się pomijać tytuł barona, jako że zgodnie z konstytucją wszyscy obywatele republiki są równi względem siebie, a tytuły szlacheckie dawno temu straciły moc prawną. Co z tego, kiedy w Niemczech do dziś tysiąc "wybranych" z upodobaniem wszem i wobec prezentują swe arystokratyczne korzenie, wywodzące się jeszcze z czasów Karola Wielkiego, a nawet powołują się na koligacje z samym Zygfrydem Nibelungem.
We wspomnianej willi trwa dzisiejszego wieczoru nadzwyczajne zebranie mężczyzn, którzy w wielkiej tajemnicy przybyli z całego świata. Jest ich dokładnie 12 - tylu, ilu synów miał Jakub.
Na razie nikt nie wie, o czym dyskutują ci ludzie, bowiem wszystkich uczestników spotkania obowiązuje ścisła konspiracja i obowiązek zachowania tajemnicy pod groźbą wykluczenia z grupy, a nawet śmierci. Natomiast wiadomo, kim jest gospodarz tej posiadłości. Jego nazwisko brzmi baron Reinhard von Schrott, członek klubu "Błękitnokrwistych". Tak naprawdę baron posiada wątpliwe prawa uczestniczenia w owym prestiżowym klubie, gdyż ma tylko w połowie arystokratycznych rodziców. Jego tata, Hugo, tuż po I wojnie światowej początkowo był zwykłym Hugo, zwanym z racji uprawianego procederu "Schwarzlochem", ani bez dodatku "baron", ani "dr".
Mieszkał w Zagłębiu Ruhry, w niewielkiej wiosce Herbede w pobliżu Bochum, w ponurym familioku. Kilka lat po I wojnie światowej, gdy nastała wielka bieda, Europa była pogrążona w marazmie ekonomicznym. Właściciele hut i kopalń masowo popełniali samobójstwa, nie wytrzymując załamania finansowego. W tamtym czasie Hugo Schwarzloch zajmował się intratnym zajęciem polegającym na drążeniu dziur i wydobywaniu węgla z hałd przykopalnianych. Zapotrzebowanie na tani węgiel, zmieszany oczywiście z kamieniami, rosło, zmuszając Hugo do zakupu platformy z koniem. Dobra passa zmusiła go wkrótce do dalszego inwestowania. Po roku miał 12 platform i tyleż samo koni. Nie drążył już czarnych dziur w hałdach, lecz skupował od dawnych kamratów węgiel i dowoził go na chłonny rynek, głównie do Bochum. Hugo miał głowę nie od parady. Przewidywał, że bessa nie potrwa długo i nadejdą nowe czasy, których oznaką były organizowane coraz śmielej i częściej Falkenparaden pochody z pochodniami i wybijanie szyb w sklepach oznaczanych gwiazdą Dawida na Kortrumstrasse w Bochum.
Do władzy doszedł pewien niedoceniony przez krytyków artysta malarz, niejaki Adolf. Wówczas stało się to, co przyniosło Hugonowi splendory i bogactwo. Nadeszły czasy dla ludzi kreatywnych i, co najważniejsze, posiadających względne środki finansowe. Parweniusz mógł za psie pieniądze przejąć wszelkie dobra od Żydów: domy, pałace, huty, kopalnie i zakłady przemysłowe. Hugo wykorzystał okazję i stał się posiadaczem aż trzech kopalń, których byli właściciele zdążyli wyemigrować za granicę bądź przeprowadzili się do uroczej miejscowości, gdzie było świeże powietrze i widok na Alpy do Dachau.
Zapobiegliwie, za psi grosz, Hugo nabył również przynależny do owych kopalń tytuł barona, ot tak, na wszelki wypadek, a głównie po to, by ukryć swe żydowskie pochodzenie. Ten zakup okazał się dla niego w niedalekiej przyszłości nieoczekiwanym biletem wstępu na salony i nieopisanym źródłem szczęścia osobistego. Od tej pory droga życiowa Hugo stała się tak gładka, jak budowane z zapałem przez jego rodaków Autobahny. Specjalnie wymieniamy to słowo, "Autobahny", bowiem dalszy los Hugo nierozerwalnie związał się z budownictwem tych przedziwnych dróg.
Autostrady stały się oczkiem w głowie nowych władz III Rzeszy. Hugo miał dociekliwy umysł i choć niewykształcony, nie był prymitywem. Szybko pojął, skąd wieje wiatr. Sprzedał z zyskiem wszystkie swoje kopalnie i założył firmę, która zajęła się budową tak niezbędnych dla przyszłego losu III Rzeszy dróg dojazdowych.
W tym miejscu musimy sobie szczerze powiedzieć, że Hugo miał wielkie szczęście, iż nikt nie kazał mu jak dotąd pokazać obrzezanego członka. Gdyby pokazał, na pewno nie zostałby przemysłowcem, a jedynie pensjonariuszem wspomnianego alpejskiego kurortu. Szczęśliwy los rzucił go na obrzeża Rzeszy, do Królewca, gdzie rozpoczął prace nad połączeniem czteropasmową jezdnią Ostpreussen z Pommern, czyli Prus Wschodnich z Pomorzem. Na pewnym balu poznał pannę w wieku balzakowskim, prawdziwą arystokratkę o znanym w eleganckim świecie nazwisku, Judytę von Schrott.
Oczywiście celowo zmieniliśmy nazwisko tej damy, bowiem ze względów grzecznościowych nie wymawiamy znanej i zasłużonej dla rozwoju Wschodnich Prus nazwy junkierskiej rodziny. W każdym razie smętne resztki, jakie pozostały do dzisiaj po pałacu i majątku ziemskim położonym w obecnej Warmii, świadczą dobitnie o dawnej świetności tego rodu.
Z jej strony ożenek miał na celu podniesienie z ruin rodowego pałacu von Schrott. Z punktu widzenia Hugona Schwarzlocha mariaż z arystokratyczną i brzydką jak noc wybranką wzmacniał jego bezpieczeństwo osobiste, dawał dostęp do highlife`u w Królewcu oraz poparcie samego gauleitera. Prostackie obyczaje Hugo sprzężone ze starannym wychowaniem Judyty tworzyły szczególną mieszankę, która wycisnęła ślad na jedynym ich potomku, Reinhardzie. Długo oczekiwana latorośl dorastała głównie w otoczeniu matki, która zawsze z pogardą wyrażała się o swym mężu parweniuszu, choć jego, co by nie mówić, zapobiegliwość życiowa wnosiła w rodzinny dom dostatek, szacunek władz i strach ludzi, którzy mieli nieszczęście pracować pod jego kierownictwem. Niestety, nie budził szacunku również u swego dorastającego syna. Gdy Reinhard poszedł do szkoły podstawowej, już od pierwszej klasy stał się obiektem okrutnych żartów ze strony uboższych kolegów lub silniejszych od niego. Oni to zamiast "Schwarzloch", co oznacza "czarną dziurę", z upodobaniem przezywali go obelżywie "Arschloch", czyli "dziurą w dupie". Biedny Reinhard musiał toczyć przez kolejne lata bitwy, z reguły kończące się jego klęską.
cdn.

KOREAŃSKIE SZTUKI WALKI - HAPKIDO
WIADOMOŚCI PODSTAWOWE
Zaproszenie do udziału w treningach
Najbardziej popularne koreańskie sporty walki to: Taekwondo i Hapkido.
Uprawiane są na całym świecie i to już przez dzieci 4 - 5 letnie, a nawet przez ludzi w wieku powyżej 70 lat. Taekwondo reprezentowane przez World Taekwondo Federation, dzięki swoim walorom sportowym i silnej federacji, stało się dyscypliną olimpijską. Hapkido jest przede wszystkim inteligentną sztuką samoobrony. Twórcą Hapkido jest mistrz Yong Sul Choi, który urodził się w Korei w miejscowości Chung Buk. Od 1913 roku 9-letni Yong Sul Choi pobierał nauki walki u mistrza Taekeda Shokaku, założyciela szkoły samoobrony Daito Ryu Aikijujutsu, która dała podwaliny pod dzisiejsze Aikido. Także twórca Aikido, mistrz Ueshiba Morihei, studiował u mistrza Takeda. Obaj mistrzowie wybrali różne drogi rozwoju dla Hapkido i Aikido. Stąd obie sztuki rządzą się różnymi zasadami i filozoficznym podejściem do walki.
Po II wojnie światowej Yong Sul Choi powrócił do Korei i otworzył w mieście Taegu własną szkołę samoobrony, w której wprowadził koreańskie style, takie jak: Subak i Taekyon, nazwał szkołę Hapki Kwan.
Hapkido spopularyzował w Korei uczeń mistrza Ji Han Jae, który po osiągnięciu stopnia mistrzowskiego utworzył własny styl, nazywając go Hapkido. Ważne jest, że stworzone przez niego Hapkido uznane jest przez wszystkie istniejące dziś szkoły.
W Hapkido, w przeciwieństwie do tradycyjnego Aikido, ćwiczący nie ogranicza się do samej obrony, ale kontynuuje kontratak aż do całkowitego pokonania przeciwnika. Hapkido zawiera techniki dźwigni, rzutów, walki przy pomocy broni oraz wiele technik kopnięć i ciosów, bardzo zbliżonych do tych stosowanych w Taekwondo. Dzięki wielkiej skuteczności walki, jaką prezentują techniki Hapkido w wielu krajach, szkoleni są członkowie jednostek specjalnych (np. słynni amerykańscy komandosi zielone berety i służby ochrony).
Hapkido oznacza sztukę skoordynowanej energii (HAP - harmonijność, KI - energia, siła, DO - sztuka ).
Hapkido opiera się na trzech zasadach:
- zasada ruchu obrotowego - w tej zasadzie ciało osoby broniącej się musi być w stanie ciągłego obrotu wokół własnej osi;
- zasada wody - zasada ta porównuje ruchy ciała do ruchów wody, co oznacza nie tylko płynność i harmonię, ale także natychmiastowe przystosowanie ich do sytuacji, a więc do zachowania się osoby broniącej;
- zasada sumy - wedle tej zasady dopiero zsumowanie przez broniącego zasady ruchu obrotowego i wody daje niszczącą moc skutecznej samoobrony. Zasada ta oznacza nie przeciwstawianie się atakowi siłą i oporem fizycznym, lecz posłużenie się kombinacją płynnych ruchów ciała i znajomością punktów witalnych anatomii człowieka.
Mimo że podstawowym celem szkolenia Hapkido jest bogata w techniki walka realna, istnieje również możliwość realizowania się ćwiczących na drodze rywalizacji sportowej.
Zawody w Hapkido organizowane są w czterech konkurencjach:
Kyokpa - rozbicia twardych przedmiotów;
Nak Beop - prezentacja sprawności, głównie padów i skoków;
Poomse - formy opracowane przez startujących ;
Hosin Do Beop - pokazy reżyserowanej walki, ze szczególnym uwzględnieniem skuteczności technik samoobrony z jednym i wieloma napastnikami, także uzbrojonymi.
Kategorie wiekowe: dzieci, juniorzy, seniorzy.
Kategorie wagowe: nie występują.
Kategorie stopni:
- stopnie uczniowskie kup ( do 8 kup, 7 kup - 4 kup, 3 kup -1 kup )
- stopnie mistrzowskie DAN
Mimo iż Hapkido jest młodą dyscypliną w Polsce, to na Mistrzostwach Europy w Holandii wszyscy zawodnicy trenowani przez trenera Jacka Newlaczyla zdobyli 4 medale. Ponadto trener Newlaczyl wyszkolił ok. 50 medalistów Mistrzostw Polski w Taekwondo WTF. W Hapkido jest podział na stopnie uczniowskie kup od 12 kup do 1 kup (pasy żółte, zielone, niebieskie i czerwone) oraz na stopnie mistrzowskie DAN: niższe stopnie mistrzowskie 1 DAN - 4 DAN (pasy czarne), wyższe 5 DAN - 10 DAN (pasy czarne).
W Europie największym autorytetem w Hapkido jest Prezydent Europejskiej Federacji Hapkido mistrz Seo Myung Soo - 9 DAN Hapkido, 9 DAN Hankido, 9 DAN Taekwondo, 9 DAN Hanguldo.
W Europie w strukturach E.H.F. jest około 220 posiadaczy stopni DAN, w Polsce jedynie kilka osób posiada certyfikaty federacji koreańskiej AFWH (Jacek Newlaczyl - 6 Dan, uczestnik wielu seminariów i szkoleń, prowadzonych przez światowych ekspertów koreańskich sztuk walk, trener ok. 50 medalistów Mistrzostw Polski Taekwondo, Turniejów Hapkido; Roman Zabłudowski - 3 Dan; Anna Newlaczyl - 1 Dan - najmłodsza posiadaczka stopnia mistrzowskiego w Polsce; Wojciech Drewski - 1 Dan - medalista Mistrzostw Europy w Hapkido, kick boxingu, Mistrzostw Polski w Taekwondo i turniejów Hapkido; Krzysztof Sokołowski - 2 Dan - najcięższy zawodnik w Europie - 150 kg, stoczył wiele zwycięskich walk; Tadeusz Klimczyk - 1 Dan; Dariusz Serowiec - 1 Dan; Leszek Rafiński - 1 Dan, którzy cyklicznie doskonalą się w seminariach międzynarodowych prowadzonych przez koreańskich ekspertów: Seo Myung Soo - 9 DAN, (Holanadia), In Hwan Heo - 10 DAN (Korea), Park Chang Hoo - 8 DAN (Niemcy), Kim Hee Jong - 6 DAN (Korea).
Polscy trenerzy z ramienia federacji koreańskich mają prawo szkolić i egzaminować adeptów Hapkido w całej Polsce. W tym miejscu należy dodać, że mistrz Seo Myung Soo opracował nowy system walki Hanguldo, oparty na systemie 24 ciosów i uderzeń mieczem (Kum Do) oraz krótką (Dan Bong) i długą pałką (Chang Bong), zarezerwowany wyłącznie do treningów dla posiadaczy stopni mistrzowskich Dan w Taekwondo i Hapkido. Przedstawicielem Europejskiej Federacji Hapkido w Polsce jest trener Jacek Newlaczyl - 6 DAN (posiadacz najwyższego stopnia w Polsce i jednego z wyższych stopni mistrzowskich Hapkido w Europie ze stażem treningowym 33 lat). Założył pierwszą sekcję Taekwondo w Polsce Północnej (1974 r.) oraz pierwszą polską sekcję Hapkido (1990 r.). 14 października 2004 roku został powołany do władz Europejskiej Federacji Hapkido w Komisji Technicznej.
Hapkido ma zastosowanie w trzech specjalnych systemach szkoleń:
- cywilnych służb ochrony (ochroniarzy, detektywów );
- sił specjalnych wojska i policji (komandosi, antyterroryści);
- samoobrony dla dzieci, młodzieży i dorosłych z możliwością udziału w rywalizacji sportowej w 4 wymienionych wyżej konkurencjach.
Ze względu na różnorodność i skuteczność Hapkido w walce realnej coraz więcej ochroniarzy rezygnuje z treningów opartych na systemach bazujących na walce sportowej, ponieważ sportowe techniki mają małe zastosowanie w skutecznym zwarciu z agresorem.
W pełni sprawdza się szkolenie w szkołach ochrony, gdzie słuchacze opanowują techniki samoobrony i techniki interwencyjne, niezbędne w przyszłej pracy w firmach ochrony. System szkolenia bazuje na wielowariantowości technik, stosowaniu określonej techniki w różnych sytuacjach walki, oraz znajomości anatomii i taktyki walki. Adepci opanowują techniki samoobrony z napastnikiem nieuzbrojonym i uzbrojonym. Szkoleni są w tym elitarnym systemie walki uczniowie szkolnej sekcji Hapkido oraz w kilku innych ośrodkach. Sekcja utrzymuje od wielu lat kontakty szkoleniowe z sekcjami z Niemiec, Holandii, Belgii, Danii. Dzięki tym kontaktom i procesom szkoleniowym rosną kadry znakomicie wyszkolonych ćwiczących Hapkido w naszym kraju.
Jacek Newlaczyl - 6 Dan
Zapraszamy na treningi dzieci, młodzież i dorosłych.
Szkolna Sekcja TAEKWONDO HAPKIDO Dojang Koryo
Trener Jacek Newlaczyl 6 Dan
Gimnazjum nr 33, ul. Wodnika 57, Osowa
Poniedziałki godz. 15.30
Tel. info 692-13-93-93

ZAPRASZAMY NA TRENINGI UNIHOKEJA
Energa Olimpia Osowa
Klub Olimpia Osowa prowadzi sekcję unihokeja od 10 lat. Obecnie skupiamy ponad 120 zawodniczek i zawodników w różnym wieku.
Nasz klub działa kilkutorowo:
bierze udział w rozgrywkach organizowanych przez Polski Związek Unihokeja,
organizuje turnieje dla dzieci i młodzieży,
bierze udział w Międzynarodowych Turniejach Unihokeja.
W obecnym sezonie startowaliśmy w rozgrywkach: seniorek, juniorek młodszych i młodziczek. Nasze największa osiągnięcia w sezonie 2007/08 to:
- II miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorek Młodszych;
- IV miejsce w Polskiej Lidze Unihokeja - seniorki;
- I miejsce w Miedzynarodowym Turnieju Unihokeja w Holandii Groningen Floorball Open 2008;
- II miejsce w Międzynarodowym Turnieju Unihokeja w Czechach Prague Games 2007 - juniorki młodsze;
- II miejsce w Międzynarodowym Turnieju Unihokeja w Szwecji Viking Line Cup 2008 - młodziczki;
- Maja Stenka - najlepsza zawodniczka Mistrzostw Polski Juniorek Młodszych 2008,
- Maja Stenka - najlepszy strzelec, Karolina Herman - najlepsza zawodniczka, Magda Kuhnke - najlepsza bramkarka Prague Games 2007;
- Natalia Łęgowska, Katarzyna Tołysz - "All Stars" turnieju w Holandii.
Nasze zawodniczki należą do kadry narodowej w kilku kategoriach wiekowych:
- seniorki: Mariola Szarmach, Jagoda Wieczorek, Katarzyna Postawka, Hanna Samson, Irena Mroch, Emilia Grzelak, Ada Kwiecińska, Julia Jurkowska, Magda Krzystyniak, Monika Guzik;
- juniorki starsze: Karolina Krawczyk, Monika Stefanowska, Katarzyna Tołysz, Natalia Łęgowska, Paulina Paszkiewicz, Karolina Herman;
- juniorki młodsze: Maja Stenka, Monika Kraus, Weronika Noga, Weronika Ząbczyk, Ania Szychta, Karolina Mikołajczak, Magda Pańczyk.
Zorganizowaliśmy wiele turniejów dla dzieci i młodzieży z trójmiejskich szkół, m.in. z okazji Dnia Dziecka, Turniej Mikołajkowy, Turniej Wiosenny, Otwarte Mistrzostwa Trójmiasta w unihokeju.
Ponadto bierzemy udział w licznych turniejach organizowanych przez inne kluby i szkoły.
W sezonie 2008/09 planujemy start w rozgrywkach Polskiego Związku Unihokeja o Mistrzostwo Polski w kategoriach : seniorek, juniorek starszych, juniorek młodszych, młodziczek.
Zapraszamy wszystkie osoby zainteresowane trenowaniem unihokeja niezależnie od wieku i posiadanych umiejętności na treningi:
- seniorki: wtorek, godz. 19.30 - 21.00, Gimnazjum nr 33; piątek, godz. 20.00 - 21.30, SP 47 Gdynia Dąbrowa;
- juniorki starsze: środa, godz. 19.00 - 20.30, SP 47 Gdynia Dąbrowa; sobota, godz. 13.00 - 14.30, SP 47 Gdynia Dąbrowa;
- juniorki młodsze: wtorek, godz. 18.30 - 19.30, Gimnazjum nr 33; środa, godz. 19.00 - 20.30, SP 47 Gdynia Dąbrowa; sobota, godz. 13.30 - 15.00 Gimnazjum nr 33.
- młodziczki - w związku z remontem sali gimnastycznej w SP nr 81 w Osowie treningi dla dzieci ze szkoły podstawowej są w trakcie ustalania.
Szczegóły dotyczące treningów oraz zapisy dzieci i młodzieży na zajęcia u pana Piotra Ludwichowskiego pod nr tel. 606-944-346.
Zajęcia prowadzą:
Piotr Ludwichowski:
- wielokrotny mistrz i wicemistrz Polski seniorów;
- założyciel pierwszego klubu unihokeja w Polsce;
- trener II klasy , instruktor unihokeja;
- jako trener - wychowawca kilkunastu reprezentantów Polski w różnych kategoriach wiekowych;
- wraz z zespołami wielokrotny medalista mistrzostw Polski w różnych kategorii wiekowych.
Paweł Ludwichowski:
- wielokrotny mistrz i wicemistrz Polski seniorów;
- założyciel pierwszego klubu unihokeja w Polsce;
- trener II klasy, instruktor unihokeja;
- jako trener - wychowawca kilkunastu reprezentantów Polski w różnych kategoriach wiekowych;
- wraz z zespołami wielokrotny medalista mistrzostw Polski w różnych kategorii wiekowych.
Bogdan Zajdziński:
- aktualny trener kadry Polski seniorek;
- awansował z reprezentacją do grupy A Mistrzostw Świata, które odbędą się w 2009 roku;
- wraz z zespołami wielokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski w kategorii seniorek i juniorek.
Piotr Ludwichowski